ten tydzień zaczął się wyjątkowo dobrze. zaczął się wyznaczaniem kolejnych punktów odniesienia, których będę się kurczowo trzymać. ostatni dzień grudnia, który już miałam zamiar spędzić w pracy stanie się prawdopodobnie jednym z zabawniejszych dni w ostatnim czasie. koniec lutego, kiedy wyruszamy w mini trasę po UK.
zbliża się ostatni tegoroczny koncert. tym razem w pojedynkę.
dopadają mnie wątpliwości, dylematy. syndrom ostatniego roku studiów. właściwie jeszcze do niedawna wiedziałam co chciałabym robić w życiu, miałam tylko problem z realizacją. a teraz nie wiem czy jest to taki dobry pomysł. ale jeżeli nie to, to co? jedno wiem na pewno: to miasto należy do mnie i nie wypuszczę go z ręki bez walki.